Nie musisz bać się „Kleru”

Jednak bój się Boga, jeżeli nastawiasz się na dobrą komedię, w której pośmieszkujesz z „czarnych” lub odkryjesz niesłychane kontrowersje kościoła katolickiego. Nie. „Kler” to dramat. To smutny i przygnębiający film, ukazujący zgubę i utrapienie człowieka.

Bo „Kler” w sposób nieskrępowany obnaża, żeby nie powiedzieć — obdziera ze skóry — ludzką naturę.

Skąd zatem tyle zamieszania i dyskusji wokół filmu?

Ponieważ dotyka on sacrum. Uderza w to, co wierzy ponad 90% ludzi w tym kraju. I nie, nie chodzi o wiarę w Boga, bo gdyby wszyscy zdeklarowani katolicy w niego tak serio wierzyli, to żylibyśmy w kraju mlekiem i miodem płynącym… a nie obłudą i wódą.

Jednak, jak to powiedział pewien człowiek, nie lękajcie się. Drogi katoliku, chrześcijaninie, człowieku głębokiej wiary, ten film nie rani Twoich uczuć religijnych czy miłości do Boga, jeżeli taką szczerze nosisz w sercu. 

Ten film po raz kolejny ukazuje tak naprawdę jak człowiek potrafi być słabą, ułomną, bezwzględną istotą w obliczu władzy i pieniędzy. Piszę „po raz kolejny”, bo mogliśmy się o tym przekonać w poprzednim filmie Smarzowskiego — „Drogówka”. Tym razem padło na instytucję jaką jest kościół katolicki, ale równie dobrze moglibyśmy się odnieść do polityki, biznesu, świata sportu, służby zdrowia i całej reszty świata…

Władza i pieniądze budzą w ludziach demony, które wcale nie mają embarga na kościół — wszak ten tworzą ludzie grzeszni.

Niestety jako gatunek ludzki ciągle jesteśmy niedoskonali. Tak bardzo chcielibyśmy być dobrzy, ale jakoś nam to, kurwa, nie wychodzi…

Film Wojciecha Smarzowskiego ponownie przypomina nam, że światem rządzi pieniądz. Czy to nam się podoba czy nie, tak jest i będzie. Ale to nie kasa, ani władza jest winna, wysoki sądzie. To czynnik ludzki — to ten skurwiel powinien trafić za kratki.

 

 

Co do samego dzieła, powiem krótko. Lubię filmy Smarzowskiego. Są mocne i obnażające (bynajmniej nie obrażające) ludzkie zachowania. Gra aktorska — majstersztyk, ale nie mogło być inaczej, kiedy pojawiają się takie nazwiska jak Gajos, Jakubik czy Więckiewicz.

Warto zobaczyć ten film, bo skłania do głębokich refleksji, wbrew pozorom nie tylko w temacie samego kleru, ale generalnie człowieczeństwa, bo czyż nic co ludzkie, nie jest nam obce?

Końcowym słowem napiszę, że to nie jest żadna recenzja filmu „Kler”. Nie jestem krytykiem filmowym, ani tym bardziej nie jest to blog temu poświęcony. To moja opinia i możesz się z nią zgodzić lub nie. Chciałem tylko rozwiać wszelkie wątpliwości, jakie pojawiają się wokół tego filmu. Kontrowersja goni kontrowersję, a w mass mediach bardzo to lubią. Oni tym żyją. Kiedy dodatkowo pojawia się temat tabu, pożywka staje się smaczniejsza.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *